tlo
MojaRafa.pl » Plagi glonowe

Początek jest zawsze łatwy, problemy zaczynają się później.
Początek jest zawsze łatwy, problemy zaczynają się później.
Początek jest zawsze łatwy, problemy zaczynają się później.

Plagi glonowe


Glony, nam akwarystom, kojarzą się jednoznacznie z kłopotami. Dotyczy to zarówno zbiorników słodkowodnych, jak i morskich. W tych ostatnich uprawia się wprawdzie rozmaite gatunki makroalg, ba! wykorzystuje je nawet niekiedy do filtracji biologicznej wody. Mile widziane są również porastające skały glony wapienne nadające im naturalny kolor oraz świadczące o stabilizacji i dojrzałości zbiornika. Wszystkie inne glony są jednak na ogół niepożądane, zaś ich pojawienie się w akwarium związane jest z koniecznością uciążliwego zwalczania. Rzadko jednak kłopoty w swej początkowej fazie mają tak urokliwe oblicze, jak w przypadku inwazji Asparagopsis falkenbergia – pięknej, intensywnie fioletowej algi, której początkowe stadia wydają się zupełnie nieszkodliwe i wręcz zdobią nasz zbiornik. Niestety, są to tylko tytułowe „miłe złego początki” i bardzo szybko okazuje się, że glon ten przysparza znacznie więcej kłopotów niż pożytków.


Pierwsze objawy infekcji Asparagopsis falkenbergia w akwarium morskim zwykle nie budzą najmniejszych obaw. Zazwyczaj w sumpie glonowym lub gdzieś pomiędzy skałami w zbiorniku pojawiają się niewielkie, czerwonofioletowe, puszyste kłębuszki. Z reguły większość akwarystów, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z tą plagą wita je z radością, bowiem na tym etapie infekcji rzeczywiście wyglądają ciekawie i wydają się zdobić zbiornik. Niestety, z biegiem czasu „kłębuszków” przybywa, zlewają się ze sobą i zaczynają tworzyć wojłokowate dywany pokrywające coraz większe fragmenty skały, a nawet podłoża. Obrastają przy tym wokoło koralowce, nadając im nieestetyczny wygląd (choć nie czynią im najmniejszej krzywdy). W krótkim czasie są w stanie zająć 50% powierzchni skał w akwarium. Nawet na tym etapie infekcji niedoświadczony akwarysta nie odczuwa jednak niepokoju, bowiem na podstawie wstępnych obserwacji wydaje się, że fragmenty glonu nie są mocno przymocowane do podłoża. W celu ich usunięcia sięga więc zazwyczaj po wiadro i wąż, po czym zaczyna pracowicie odsysać wodę. Bardzo szybko przekonuje się jednak, że to syzyfowa praca, a przy tym wcale nie taka łatwa. Ze skały stosunkowo łatwo schodzą bowiem większe fragmenty glonu, ale na jej powierzchni


pozostaje jego cienka, praktycznie niemożliwa do usunięcia za pomocą węża warstewka, która w dodatku błyskawicznie odrasta. Bardziej zdesperowani posiadacze akwarium sięgają wtedy po szczoteczkę do zębów (lub inne podobne narzędzie), wyjmują z akwarium poszczególne kawałki skały i z zapałem godnym lepszej sprawy rozpoczynają ich szorowanie. Zabieg ten, choć pozornie skuteczny, działa jednak tylko na krótko, bowiem fragmenty plechy ukryte głęboko w porach żywej skały błyskawicznie odrastają i w ciągu zaledwie kilku dni wracamy do punktu wyjścia.
Co zatem można zrobić jeżeli w naszym akwarium „zagnieździ” się ten uciążliwy szkodnik? Wiele osób w akcie desperacji sięga po środek
ostateczny i zaczyna myśleć o całkowitym restarcie zbiornika. Na szczęście jednak nie jest to konieczne. Istnieją bowiem co najmniej dwie skuteczne metody zwalczania Asparagopsis falkenbergia. Jedną z nich jest „zaproszenie” do naszego akwarium zwierząt, które go z upodobaniem zjadają. Niestety, „tradycyjne” morskie glonojady, takie jak młode zebrasomy czy jeżowce nie wezmą go nawet do pyska (a w przypadku jeżowców – do latarni Arystotelesa, tak bowiem nazywa się aparat otaczający ich otwór gębowy; niektóre jeżowce mogą wprawdzie zjadać w ograniczonej ilości tego glona, ale równolegle zjedzą pożądane glony wapienne, nie wspominając o ryzyku uszkadzania przez nie koralowców). Istnieje natomiast niepozorny ślimak z grupy tzw. „ślimaków turbo” dla którego glon ten jest prawdziwym przysmakiem. Mowa o tzw. „Mexican Turbo Snail” czyli Turbo fluctuosa. Mięczak ten pochodzi z Zatoki Kalifornijskiej. Posiada spiralnie skręconą muszlę przypominającą nieco kształtem domek naszego ślimaka winniczka. Zdaniem specjalistów na wolności jego muszla może dochodzić nawet do 10 cm średnicy, jednak tak wyjątkowe rozmiary osiąga prawdopodobnie bardzo rzadko. Większość oferowanych w handlu osobników nigdy nie przekracza 5 cm średnicy. Zwierzęta te nie mają większych wymagań i zadowalają się typowymi parametrami wody panującymi w morskim akwarium rafowym. Prowadzą nocny tryb życia, pełzając powoli po skałach i oczyszczając je z glonów.


Są przy tym bardzo spokojne i całkowicie niegroźne dla koralowców iinnych bezkręgowców osiadłych.Należy jedynie unikać łączenia ich z agresywnymi rybami ślimakożernymi oraz mogącymi zagrażać im drapieżnymi bezkręgowcami (m.in. niektóre skorupiaki, szkarłupnie i głowonogi). Grupa 20-30 tych pracowitych mięczaków jest w stanie całkowicie zlikwidować problem związany z pojawieniem się
Asparagopsis falkenbergia nawet w dużym, kilkusetlitrowym mocno porośniętym nimi akwarium. Należy jednak dać im trochę czasu bowiem ślimaki, jak to ślimaki, wszystko robią powoli i z glonem również rozprawiają się pomalutku, niemniej – nad wyraz skutecznie. Żyją do
dwóch lat – niestety, nie rozmnażają się w akwarium, poza tym w Europie są bardzo trudno dostępne. Zamiast nich można natomiast nabyć ślimaki z rodzaju Astralium – niektóre ich gatunki również z powodzeniem będą zjadać Asparagopsis falkenbergia, sukcesywnie oczyszczając z niego akwarium.
Akwarystom lubiącym zdecydowane działania można polecić ryby będące amatorami tych glonów. Tutaj jednak pojawia się problem. Żywią się nimi bowiem


jedynie naprawdę duże (za duże do większości domowych akwariów) okazy pokolców z gatunków takich jak Naso lituratus, Zebra-soma velifera czy Zebrasoma desjardinii oraz różne „borsuki”, czyli przedstawiciele rodzajuyle Siganus. Wśród tych ostatnich godnym polecenia niszczycielem tego glonu jest Siganus punctatus. Pochodzi ze wschodniej części Oceanu Indyjskiego i zachodnich obszarów Pacyfiku. Zamieszkuje wybrzeża Indonezji, Australii, Wysp Kokosowych, Okinawy, Ryuku, Tajlandii, Chin, Tajwanu i Palau. Dorasta nawet do 40 cm długości. Odznacza się interesującym ubarwieniem: jej boki zdobią duże złote lub pomarańczowe cętki. Gatunek ten dobrze nadaje się do dużych akwariów morskich. Jest zdeklarowanym glonożercą dość szybko rozprawiającym się z Asparagopsis falkenbergia. Niestety, nie ma róży bez kolców, poza glonami może bowiem uszkadzać niektóre koralowce w tym zoantusy. Nie jest więc zupełnie bezpieczna dla innych pożądanych mieszkańców akwarium. Istnieje również alternatywna, chemiczna metoda walki z uciążliwym glonem. Wystarczy stopniowo w ciągu kilku dni dodawać do akwarium preparatu zawierającego magnez (wystarczy zwykły suplement akwariowy), podnosząc jego poziom do 1600-1700 mg/l. Dość często okazuje się to skuteczne i glon zaczyna zanikać. Gdy stwierdzimy, że walka jest wygrana, wystarczy kilkakrotnie podmienić niewielkie ilości wody na zwykłą, morską, aby przywrócić zawartość magnezu do standardowego poziomu (1300 mg/l).



Biografia:

Pierwotnie artykuł pochodził z Magazynu Akwarium.

——————————————————————————————————————
Masz jakiekolwiek pytania?, wątpliwości?, wejdź na forum.MojaRafa.pl, postaramy się rozwiązać każdy problem związany z akwarystyką morską.
——————————————————————————————————————